Tydzień wcześniej byliśmy z Mariuszem na świetniej wycieczce skiturowej, po której zgodnie stwierdziliśmy, że była to topowa tura tego sezonu. Stąd też dzisiejszy wyjazd, w środku tygodnia, żadnego z nas, specjalnie nie mobilizował. W zasadzie już na początku potraktowaliśmy ją bardziej rekreacyjnie, bez nastawienia się na jakieś tam zjazdy czy widoki. Powodem tego podejścia była odwilż jaka miała miejsce kilka dni temu, następnie mróz z opadem na dole deszczu, a w górze nie wiadomo czego. Tak czy siak, wiedzieliśmy, że styczniowe śniegi puchowe poszły już w zapomnienie, a pokrywa zmieniła się w niemalże twardy beton, tak że nawet plomby mogły wypadać na zjazdach.

Jak widzicie więc, czasem i mnie trafiają się wyjścia w góry, nieco bez przekonania, nieco bez werwy.

Turę rozpoczęliśmy w Slanej Vodzie. Od razu ruszyliśmy w górę, ponieważ mróz wyjątkowo doskwierał a na zachmurzonym niebie nie było widać szans na przebłyski słońca. Podchodząc na Babią Górę, zjechaliśmy jedną ze znanych mi polan, ale warunki na niej jak wyżej napisałem, były w sam raz by plomby wypadły – jedna wielka tarka ;).

Posta


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *