Tatry nie są dla nas górami, które często odwiedzamy. Bynajmniej nie dlatego, że się nam nie podobają, lecz chcemy sobie dawkować przyjemności, szczególności te piesze. Natomiast zimą, gdy warunki skiturowe na to pozwalają – zdecydowanie bardziej lubimy zaglądać w to najwyższe pasmo Karpat.

Latem, co tu dużo ukrywać, ilość turystów, która odwiedza tatrzańskie szlaki, trochę przeraża. Choć w zasadzie sami też do nich nieraz należymy, to jednak nie należymy do osób, dla których inne góry nie istnieją. Ponadto bardziej lubimy spędzać czas na rowerze, a Tatry to tak niekoniecznie na to się nadają ;).

Natomiast bardzo lubimy wybrać się na jedną czy dwie piesze wycieczki w sezonie nieskiturowym, gdy faktycznie czujemy głód tatrzańskiego granitu i letnio-jesiennego krajobrazu.

Wykorzystując zatem pogodną sobotę, co prawda po wcześniejszym dniu  z dość sytym wyjazdem rowerowym, nastawiamy budziki na 4 rano i udajemy się do Starego Smokovca. Za cel obraliśmy sobie Polski Grzebień, Małą Wysoką i Rohatkę.

Wyjątkowo udało nam się trafić na nie do końca słoneczną pogodę, lecz za to oszczędziło nam to potu na podejściach (i litrów wypitych płynów). Ponadto przewalające się chmury po strzelistych graniach i wysoko zawieszonych dolinach, dodały wyjątkowego uroku całej wycieczce. I właśnie tego było nam trzeba 🙂 . 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *