Po bardzo obfitym sezonie skiturowym w Beskidach, przyszły smaki na coś więcej i wyżej. Co prawda nie mogę narzekać na ilość i jakość wycieczek skiturowych, to jednak kilka razy w roku, chce się odwiedzić Tatry zimą.

Tegoroczna zima jest dość specyficzna, ponieważ znacznie więcej śniegu skumulowało się w niższych partiach gór, a tatrzańskie szczyty jedynie ledwo co były przyprószone. Nadzieją były stosunkowo dobrze wyśnieżone żleby i wklęsłe formacje terenowe, gdzie mógł odkładać się śnieg.

W sobotni wieczór wpadł mi do głowy pomysł, by połączyć ładne i widokowe przejście skiturowe z dobrym zjazdem. Za cel wybrałem więc Starorobociański Wierch, lecz z podejściem od słowackiej Doliny Raczkowej. Wraz z Andrzejem i Tomkiem, udało nam się zrealizować plan wycieczki, zaliczając bardzo przyjemny zjazd niemalże z samego wierzchołka Starorobociańskiego Wierchu.

Tego dnia wyjątkowo dopisała pogoda, dzięki której mogliśmy cieszyć się wspaniałymi widokami podczas trwania całej tury, z kulminacją na szczycie. Zgodnie stwierdziliśmy, że była to jedna z piękniejszych tur tego sezonu.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *