Dysponując niespełna trzema godzinami dnia, nie można sobie pozwolić na dłuższe przejazdy po górach. Lecz jeśli dobrze zaplanuje się trasę, to można z tych kilku godzin wycisnąć coś więcej niż zwykłą popołudniową przejażdżkę :).

Tego wieczoru zaplanowałem poznanie kilku dróg/ścieżek opadających z grzbietu Beskidu Małego (Gibasy – Łysina) ku południu. Plan był o tyle prosty, że dwoma różnymi ścieżkami chciałem zjechać, i dwoma nowymi wjechać. W zasadzie jedynie grzbietowy odcinek był mi dobrze znany (nota bene bardzo lubię przejeżdżać zielony szlak – w obu kierunkach jest bardzo wdzięczny i dostarcza sporo frajdy z jazdy).

Trasę pomogło zaplanować mi GoogleEarth i widoczne za pomocą niego ścieżki. Co prawda nie jest to doskonałe narzędzie do planowania trasy, ale w sporej części pomocne.

Tym razem w 95% okazało się bardzo przydatne. Te 5% to urozmaicenie wpisane w poznawania nowych szlaków, czyli w tym przypadku dwie ściany, które wymagały prowadzenia/niesienia roweru. Oczywiście nie żeby cała trasa wyglądała jak bułka z masłem, oj nie nie. W całym jej przebiegu było kilkanaście solidnych ścianek, które jednak dały się podjechać. Z trudem, bo trudem, ale dało się.

Dystans całości nie powala, ale i czasu nie było za wiele. Poza tym w górach wciąż bardzo mokro i nie zawsze można było czy w górę czy w dół rozwijać większe prędkości. Niemniej choć krótka, to wycieczka bardzo udana. Poznałem 4 nowe trasy, które z pewnością będą służyć mi przy kolejnym planowaniu tras.

PS.
Nowa opona napędowa Maxxis HighRoller II bez wątpienia jest produktem, która wysoko stawia poprzeczkę przed innymi oponami – jeśli masz nogę, podjedzie wszystko :).

Garść statystyk:
Długość: 20 km
Przewyższenie: 820 m
Trudność: 3/5

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *