Wielkosobotnia wycieczka rowerowa z założenia miała być lekką przejażdżką z górskimi akcentami. Wczorajszy całodniowy pobyt na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej nieco nas zmęczył, a dziś po południu mieliśmy jeszcze w planie do zrobienia kilka rzeczy do Świąt Wielkanocnych.

Rzuciłem więc pomysł, by odwiedzić z rowerami stokówki i szutrówki, które wiją się po południowych stokach Pilska. Z Żywca do Sihelnego podjechaliśmy autem, a dalej już lokalnymi drogami leśnymi, rozpoczęliśmy jazdę na rowerze.

Wiatr wyjątkowo nam nie sprzyjał, bo pomimo wskazania ok 8 st, realnie odczuwało się znacznie niższą temperaturę. Stąd też z pierwotnie planowanej dłuższej pętli, nieco ją skróciliśmy. Postanowiliśmy jednak trochę poeksplorować. Wynikiem tych poszukiwań było natrafienie na bardzo sympatyczny Naućny Chodnik „Pilsko”. ów szlak wyznaczony jest przez lokalne leśnictwo, a ma na celu ukazanie walorów przyrodniczych górnego i dolnego lasu reglowego oraz różnic wynikających z ingerencji człowieka i jej braku w poszczególnym typie krajobrazu. Nam jako rowerzystom przede wszystkim przypadł do gustu singlowy charakter części ścieżki, którym poszczycił by się nie jeden bikepark.

Po przejechaniu tej ścieżki, nad głowami zaczęły pojawiać się coraz ciemniejsze chmury a spadające pojedyncze krople utwierdziły nas w przekonaniu o skróceniu trasy.

Postanowiliśmy jednak drogę powrotną urozmaicić grzbietowym przejazdem nad wsią Sihelne, by dostać się do bikeparku Gruniky. Wybrany przez nas wariant w spore części wiódł polnymi drogami, a raczej ich namiastką. Głównie jechaliśmy po jakichś śladach traktorów i quadów a podłoże wybitnie było przemoczone – niczym jazda na po nasiąkniętej gąbce. W połączeniu z trawą i błotem, nawet płaski odcinek kosztował nas mnóstwo sił by go pokonać.

Raptem trzykilometrowy odcinek, z różnicą wzniesień klikudziesięciu metrów, pokonaliśmy w ledwo godzinę. Łokrutnie nas to wymęczyło.

Dotarłszy do bikeparku, oczywiście byliśmy jedynymi tam rowerzystami. Niemniej nie była naszym celem tego dnia zabawa na hopach i dropach – chcieliśmy już możliwie szybko i sprawnie dostać się do auta. O wrażeniach z Gruników tymczasowo nie będę się wypowiadał, bo zdecydowanie warunki na trasach jak i ich obecne przygotowanie pozostawiały wiele do życzenia. Ważne, że udało się zjechać.

Gdy dotarliśmy do auta, zaczęło kropić i niebo całkiem zamknęło dostęp do słońca.

Garść statystyk:
Długość: 33 km
Przewyższenie: 940 m
Trudność: 2/5

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *