#3 BZ Rajcza – Rycerka Górna – Wielka Racza – Przełęcz Przegibek – Wielka Rycerzowa – Rajcza
km 46 km Klasyk nad klasykami czyli trasa oferująca niezapomniane wrażenia z naturalnych singlowych szlaków. Must be ride!
up  1450 m

Opis:
Wycieczkę rozpoczynamy w Rajczy. Można się tu dostać samochodem bądź powszechną komunikacją publiczną. Auto można zaparkować w centrum – jest tam kilka parkingów. Jeśli potrzebujemy uzupełnić prowiant na trasę – z tym także nie będzie problemu. W centrum znajdują się dwa markety, gdzie możemy się zaopatrzyć w potrzebne produkty.

Pierwsze kilkanaście kilometrów jedziemy drogą asfaltową. Z Rajczy kierujemy się ku zachodowi, w kierunku Zwardonia. Mijamy most na Rycerce, by kolejnym kilometrze, skręciś na skrzyżowaniu w lewo (znaki na Rycerkę Górną). Po ok. 11 dojeżdżamy do początku żółtego szlaku, który wieść nas będzie na Wielką Raczę. Szlak ten jest bardzo przyjemny do podjazdu: początek dość szeroki i niewymagający. Dopiero ostatni kilometr wymaga większej uwagi ze względu na luźne, mniejsze i większe, kamienie. Gdy dojedziemy do granicy polsko-słowackiej, skręcamy w prawo. Polecam wjechać od razu na wierzchołek Wielkiej Raczy, więc trzymamy się słupków granicznych.

Na górze znajduje się platforma widokowa, z której przy dobrej widoczności, rozpościera się jedna z najwspanialszych panoram w Beskidach (porównywalna z tą z Pilska czy z Babiej Góry). Kilkanaście metrów poniżej znajduje się schronisko PTTK.

Od teraz, już do końca naszej wycieczki, będziemy trzymać się czerwonego szlaku. Kontynuujemy jazdę, kierując się na południe, za znakami na Przełęcz Przegibek. Początek wiedzie po szerokiej, mocno kamienistej ścieżce, by po niecałym kilometrze, wyjeżdżając na hale na Małej Raczy, przejść w klasyczny singiel. Czekający nas teraz zjazd uchodzi za jeden z klasyków w Beskidach. Dostarcza on niesamowitych wrażeń – można poczuć na nim totalny flow, który już coraz rzadziej doświadczyć na naturalnych ścieżkach, poza bikeparkami.

Uciekając czerwonym szlakiem z granicy, dojeżdżamy do Hali Śrubita, gdzie szlak na dłużej wiedzie w lesie. Gdy spojrzymy za plecy, możemy dostrzec schronisko na Wielkiej Raczy – dopiero co tam byliśmy. Zaczynamy singlowy trawers, po drodze mijając kilka mniejszych cieków i potoków, które nawet przy największej suszy dają możliwość uzupełnienia wody w bidonie.

Kolejna część szlaku to już nieco trudniejszy fragment, gdzie przyjdzie nam pokonywać liczne korzenie oraz uskoki skalne. Wprawni technicznie rowerzyści z pewnością sobie z tym poradzą, a pozostali będą mieli punkt odniesienia, po podnoszenia swoich umiejętności. Po dojechaniu ponownie do granicy przed nami kilka zjazdów, które w zależności od prędkości ich pokonywania oraz umiejętności rowerzysty oraz posiadanego roweru, dla jednych są sporym wyzwaniem, a dla drugich kolejną płynnie zaliczoną przeszkodą terenową.

Przed Banią zdobywamy jeszcze niemal z marszu Kikulę, by po zjechaniu z niej, ponownie odbić od granicy. Dojeżdżamy do Przełęczy Przegibek. Na jej drugim końcu, pod Bendoszką Wielką znajduje się sympatyczne schronisko PTTK. Polecam zajrzeć czy to dla odpoczynku czy posilenia się dobrą, domową kuchnią.

Po odpoczynku z powrotem wracamy pod Banię, gdzie jest rozwidlenie szlaków. Zarówno niebieski jak i czerwony prowadzą na Rycerzową, ale ten pierwszy zdecydowanie odradzam do pokonywania go rowerem. Znajduje się na nim za dużo przeszkód terenowych, które skutecznie wydłużają przejazd. Jedziemy więc czerwonym szlakiem, pnąc się trawersującą ścieżką w kierunku granicy. Zdobywamy Majów i dalej jadąc pośród bukowego lasu mieszanego ze świerczyną, co chwila to w górę, to w dół, zbliżamy się do wierzchołka Wielkiej Rycerzowej. Sam szczyt można zdobyć jadąc/idąc dalej czerwonym szlakiem, ale czeka nas trochę prowadzenia roweru. Polecam zatem uważnie trzymać się szlaku narciarskiego i tabliczki, która również kieruje nas na Rycerzową. Po odbiciu ze szlaku czerwonego, po ok. 500 metrach dobijamy do wcześniej wspomnianego niebieskiego. Na jego dalszym fragmencie przyjemną, leśną ścieżką wyprowadza nas na Przełęcz Halną.

Za nami ok. 33 km. Jesteśmy teraz na widokowej Hali Rycerzowej, gdzie na południowym skraju znajduje się bardzo sympatyczna bacówka PTTK. Koniecznie polecam zajrzeć do niej, ponieważ panuje w niej wyjątkowy klimat, gdzie każdy turysta jest mile widziany. Dodatkowo wyśmienita kuchnia, z racuchami z jagodami na czele, zaspokoi gusta każdego.

Wjeżdżamy ponownie na przełęcz, i kierując się ku północy, dalej czerwonym szlakiem, zdobywamy Małą Rycerzową. Znaki kierować nas będą teraz do Rajczy. Przed nami aż do przysiółka Młoda Hora tylko zjazd. Początek prowadzi po ścieżce usianej licznymi korzeniami i progami ale także we fragmentach szybkimi odcinkami. Dopiero ostatnie 500 metrów szlaku prowadzi bardzo trudną drogą, z lużnymi kamieniami w podłożu. Ot, efekt przejazdu leśników po szlaku. Fragment ten mogą pokonać co wprawniejsi rowerzyści.

Za Młodą Horą czeka nas niewielki podjazd, praktycznie bez trudności. Wyjeżdżamy na odsłonięty przez wycinkę grzbiet, z którego rozpościerają się szerokie panoramy, od Wielkiej Raczy na zachodzie, poprzez pasmo Baraniej Góry na północy.

Szlak prowadzi teraz dość szeroką drogą leśną, bynajmniej nie do końca łatwą. Wciąż spotkamy liczne przeszkody terenowe, tyle że już nie aż tak wymagające, więc śmiało możemy czerpać masę przyjemności ze zjazdu tym szlakiem. Musimy jednak cały czas pilnować, by nie zjechać z grzbietu, ponieważ po drodze będziemy mijać kilkanaście odbić w doliny. Teoretycznie każdym z tych odbić udałoby się zjechać, ale niektóre są mocno eksploatowane przez pojazdy leśne, a dodatkowo wymywane przez wodę, z pewnością nie będą przyjemną alternatywą. Stąd polecam pilnować znaków szlaku.

Przejazd grzbietem może niektórym się dłużyć, ale z pewnością wart jest tego. Punktem orientacyjnym, zwiastującym już definitywny zjazd, jest przekaźnik RTV na Hutyrowie, który mijamy z lewej strony. Za kilkaset metrów dojeżdżamy na łąki położone ponad Rycerką dolną, a na prawo widać zabudowania Rajczy, z wyróżniającą się wieżą kościoła. Dojeżdżamy ponownie do drogi asfaltowej, którą rano jechaliśmy w kierunku Rycerki Górnej, skręcamy w prawo i po kilku minutach meldujemy się w Rajczy, skąd rozpoczynaliśmy wycieczkę.