Beskidy za miedzą – tak w skrócie można opisać pasmo górskie Magury Orawskiej (słow. Oravská Magura), która bezpośrednio graniczy od południa z naszym Beskidem Żywieckim. Nie da się ukryć, że swoim charakterem przypominają nasze góry: szczególnie rozległe i bardzo widokowe hale czy przyjazne szlaki oraz – co z perspektywy skiturowej nas najbardziej interesuje – całkiem spore możliwości.
Bez wątpienia w okresie zimy, centralnym punktem Magury Orawskiej jest Kubínska hoľa, położona tuż pod najwyższym szczytem tego pasma – Minčolem (1394 mn.p.m.) oraz ośrodek narciarski Kubinska (https://www.kubinska.sk/), gdzie śmiało można korzystać z przygotowanych tras oraz stref freeride, po wniesieniu tzw. opłaty skitour (7/9EUR).
Oczywiście można na górę dostać się co najmniej kilkoma wariantami, a ich wybór można samodzielnie ogarnąć korzystając z wiedzy o aktualnych warunkach śniegowych oraz z dostępnych map online (np. mapy.com).
Jedną z ciekawszych wycieczek, jakie można przejść, jest trasa łącząca dwa ośrodki narciarskie, co przy słabszej zimie, może okazać się dobrym rozwiązaniem. Zacząć/skończyć można we wsi Hruštín – ośrodek narciarski Ski Fun Hruštín, skąd po wyjściu na Vasiľovská hoľa (1142 mn.p.m.), należy kontynuować wycieczkę niebieskim szlakiem prowadzącym na Kubínska hoľe, czyli górną część ośrodka narciarskiego Kubinska.
Warto zaznaczyć, że gdy załapiecie się na świeży opad śniegu lub gdy nie dysponujecie dobrym samochodem albo po prostu macie obawy o wjazd pod ośrodek we wsi Hruštín, to lepiej opuścić początek wycieczki z tego miejsca. Zdecydowanie lepszym rozwiązaniem całej organizacji wycieczki będzie dojazd na parking pod Kubínska hoľe (mapa), gdzie przede wszystkim jest znacznie więcej miejsc dla samochodów, a droga jest utrzymywana w lepszym, zazwyczaj bardziej bezpiecznym stanie.
Aktualne warunki można sprawdzić na dostępnych kamerach:
» Ski Zábava Hruštín: https://zima.skizabava.sk/index.php/lyzovanie/webkamera-2
» Kubínska hoľa: https://www.kubinska.sk/kubinska-live/
Dzisiejszą wycieczkę rozpoczęliśmy w ośrodku Ski Fun Hruštín, gdzie udało się trafić na kilka centymetrów świeżego opadu. Postaraliśmy się to wykorzystać, i będąc jednymi z pierwszych skiturowców tego dnia, zaraz po pierwszym podejściu, zjechaliśmy sobie w bardzo przyjemnych warunkach po dostępnej trasie.
Po ponownym podejściu na Vasiľovská hoľe (1142 mn.p.m.), udaliśmy się już na główny cel naszej wycieczki, czyli Minčol (1394 mn.p.m.). Najpierw niebieskim szlakiem poszliśmy w kierunku południowym, by po kilkudziesięciu minutach wędrówki, odbić w prawo na prowadzący na wierzchołek boczny szlak. Sam szczyt nie jest jakoś widokowy, lecz stosunkowo łatwa jego dostępność może uprzyjemnić pobyt w okolicy. Poza tym chcieliśmy przypomnieć sobie pewne znane z wcześniejszych wycieczek miejsca ;).
Zrobiliśmy krótki odpoczynek, by nieco odpocząć i posilić się, ale ze względu na przejmujący mróz, nie napawaliśmy się długo tą chwilą. Po „przepięciu się” do zjazdu, ruszyliśmy w stronę Kubínskiej hoľi. W planie był zjazd jedną z polan, lecz nachylenie oraz przepadający świeży śnieg w połączeniu z brakiem podkładu, skutecznie zniechęciły nas do tej próby. Postanowiliśmy więc zjechać mniej więcej trasami narciarskimi ośrodka Kubinska, starając się maksymalnie wykorzystać świeże pokłady śniegu oraz strefy freeride.
Na dole szybka przepinka, i „trochę” dłuższym wariantem postanowiliśmy wrócić z powrotem na szczyt Minčola. Skorzystaliśmy z obfitości świeżego opadu śniegu, i wybraliśmy wariant poprowadzony na początku leśną drogą, a potem na przemian szlakiem lub „naturalnym wariantem”, dzięki temu mogliśmy czerpać sporą przyjemność z prawdziwego śniegu, z dala od zatłoczonych tras narciarskich.
Wejście na górę zajęło nieco więcej czasu niż zakładaliśmy, ponieważ trzeba było już wykazać się większymi umiejętnościami skiturowymi (strome podejścia, zakosy, omijanie przeszkód, itd.). Niemniej w dobrych nastrojach ponownie zameldowaliśmy się na górze, szczególnie, że czekał nas już tylko zjazd. I to całkiem niezły, ponieważ górne partie Minčola znamy trochę z poprzednich wycieczek, więc wiedzieliśmy mniej więcej gdzie się kierować ;).
Gdy ponownie dotarliśmy do niebieskiego szlaku, tym razem w drugim kierunku, w większości w dół, dotarliśmy na Vasiľovská hoľe (1142 mn.p.m.), skąd czekał nas już zjazd w przyjemnych, miękkich warunkach na sam parking, skąd rozpoczynaliśmy wycieczkę.
Do dzisiejszej wycieczki bardzo zachęciły nas relacje z dnia wcześniejszego, na jednej z grup na Facebooku. I faktycznie – zgodnie z tym co pisano – w naszych Beskidach, czy nawet w Tatrach, śniegu jest znacznie mniej, a Magura Orawska obficie została obdarzona nim przez naturę :).
Podobał Ci się ten artykuł? Jeśli chcesz, by w przyszłości tak samo przyjemnie się je pisało, możesz postawić mi kawę :)
» https://buycoffee.to/beskidtrail

