Niżne Tatry to pasmo górskie na Słowacji przypominające swoim charakterem Tatry Zachodnie. Podobieństw widać znacznie więcej w okresie zimowym, kiedy to niemal cały ich obszar pokryty jest śniegiem, nieraz w znacznie większej ilości niż, wydawać by się mogło, wyższe Tatry Zachodnie czy Tatry Wysokie. Wtedy też warto zwrócić uwagę na te góry, patrząc oczywiście na nie z perspektywy skiturowej. Dlaczego? Otóż są przede wszystkim znacznie łatwiej dostępne, tj. wyjście na szczyty czy grzbiety można realizować wieloma mniej lub bardziej oficjalnymi szlakami, których w naszych Tatrach jest znacznie mniej. Dodatkowo jest możliwość planowania bardziej kreatywnych tras i wariantów zjazdów, uzależnionych w zasadzie tylko (poza oczywiście warunkami lawinowo-śniegowymi) od naszych preferencji i umiejętności skiturowych czy też skialpinistycznych. Zaintersowane osoby z pewnością będą w stanie samodzielnie dotrzeć co najmniej do kilku przewodników, które opisują szczególnie te drugie trasy.

Podczas naszej ostatniej wizyty, na początku marca, gdzie w Tatrach było zauważalnie mniej śniegu, niż w omawianych Niżnych Tatrach, wybraliśmy się tu właśnie na poszukiwanie wiosennych warunków. Dzięki wcześniejszym relacjom i doniesieniom o bardzo obiecujących warunkach, zdecydowaliśmy się wybrać rejon działań, który znajdował się w okolicach najwyższego szczytu całego pasma – Dzumbiera (2046 m n.p.m.). Oczywiście bliskość jednego z nielicznych schronisk: Schronisko Štefánika (Štefánikova chata), było także jednym z powodów wyboru tego a nie innego rejonu, ponieważ poza czasem spędzonym na nartach, chcieliśmy też w przyjemny sposób mieć możliwość odpoczynku pomiędzy zjazdami, delektując się specjałami lokalnej kuchni.

Naszą wycieczkę rozpoczęliśmy na parkingu Trangoška, skąd zielonym szlakiem doszliśmy do wcześniej wspomnianego schroniska, które w sumie odwiedziliśmy dwukrotnie, a jego widok towarzyszył nam przy każdorazowym (czterokrotnie! ) zdobywaniu grzbietu Niżnych Tatr.

Tak, tego dnia sporo się nazjeżdżaliśmy – udało nam się trafić w większości znakomitej jakości śniegi.  Odpowiednio odpuszczone „do słońca” zbocza okazały się dla nas świetnym polem zabaw, gdzie każdy z nas mógł niemal dowolnie rysować swoje linie. Cztery stoki, cztery zjazdy – każdy o nieco innym charakterze, lecz każdy dający ogromną przyjemność z jazdy. I tak właśnie góry, choć położone nieco dalej niż Beskidy czy Tatry, tego dnia sprawiły nam ogromną przyjemność, którą z pewnością zapamiętamy na długo.

Polecam samodzielnie wybrać się w te rejon Niżnych Tatr, by samemu doświadczyć czym są wiosenne zjazdy i dni pełne słońca, spędzone pośród pięknych gór, dodatkowo w towarzystwie dobrych znajomych, którzy także podzielają twoją pasję do tego sportu.

 


Postaw kawę BeskidTrail!Podobał Ci się ten artykuł? Jeśli chcesz, by w przyszłości tak samo przyjemnie się je pisało, możesz postawić mi kawę :) » https://buycoffee.to/beskidtrail

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *