Gdyby ktoś z Was miał jeszcze wątpliwości, czy w Beskid Mały warto wybrać się na rower mtb, to myślę, że te kilka wycieczek, które przejechałem tylko w tym roku (#1, #2 oraz niniejsza), powinno dać jednoznaczną odpowiedź – WARTO! Oczywiście do całej listy ścieżek i szlaków warto dodać cały „kompleks” Wilczych Ścieżek na stokach Magurki Wilkowickiej i Rogacza (TrailForks służy pomocą 😉 ).

Możliwości tego stosunkowo niewielkiego pasma wbrew pozorom są spore, szczególnie jeśli lepiej przyjrzycie się dokładniejszym mapom albo poczytacie relację z wycieczek (choćby naszych).

„Niedługimi, acz wymagającymi ponad 20% podjazdami z dzisiejszego dnia śmiało można by obdarować cały miesiąc” – krótko podsumował dziś Marcin. No cóż, to on był inicjatorem wycieczki i ogólnego jej zarysu – ja tylko dołożyłem do niego kilka podjazdów, pozwalających „w siodle” zdobywać wysokość. I w zasadzie udało się ogarnąć bardzo przyjemną trasę :).

Startujemy z Porąbki, skąd przez Bukowiec niebieskim szlakiem wjeżdzamy na Przełęcz Bukowską i dalej na Złoty Groń. Dalej początkowo bez szlaku, docieramy do Przełęczy Targanickiej i stopniowo wznosząc się – osiągamy Przełęcz Kocierską. Po drodze było oczywiście kilka ścianek 20% +, ale udało się je sprawnie pokonać.

Z przełęczy robimy zwrot i czerwonym szlakiem jedziemy przez Kocierz na Jaworzynę i Kościelec, skąd niebieskim szlakiem zjeżdżamy do Czernichowa. Wjazd na Kocierz robimy od d..y strony, czyli od zachodu, chcąc ominąć część niewjazdowego czerwonego szlaku. Nasz wariant oczywiście jest w całości wjeżdżalny, tylko na trasie trzeba było pokonywać kilka porzuconych przez leśników konarów i gałęzi, które skutecznie blokowały jakikolwiek przejazd.

W Czernichowie robimy krótki postój na odpoczynek i uzupełnienie płynów i przez Dolinę Roztoki, a następnie ulicą Wrzosową wjeżdżamy na grzbiet. Podjazd – co tu dużo mówić – trzyma niemal cały czas. Jest srogi, kąt mocny, podrywa kierownicę, ale płyty ażurowe dają szansę na wjazd (ja z niej po raz kolejny skorzystałem ;).

Na grzbiecie łapiemy żółty szlak i jedziemy nim dalej do czerwonego, którym dostajemy się pod Czupel. Mniej więcej w połowie na tym drugim szlaku, odbijamy w prawo ku zachodowi, i ciągiem wznoszących się ścieżek leśnych, dojeżdżamy pod Magurkę Wilkowicką. Oczywiście po drodze czekało nas kolejnych kilka „ścianek”, które jak sobie właśnie dziś przypomniałem – są położone w najczęściej przeze mnie jeżdżonym terenie Beskidu Małego.

Wjazd na Magurkę Wilkowicką to już formalność, po której czekał nas zasłużony odpoczynek, tego dnia dodatkowo podyktowany przeczekaniem ulewy, której centrum przechodziło przez Bramę Wilkowicą i Kotlinę Żywiecką. Trzeba przyznać, że dobrze udało nam się wybrać rejon działań rowerowych, ponieważ ominęły nas niezłe zlewy!

Ze schroniska zjeżdżamy na Przełęcz Przegibek, gdzie jeszcze przez kilka minut przeczekujemy ostatni deszcz i niebieskim szlakiem wjeżdżamy na Gaiki. Stąd już czerwonym szlakiem przez Przełęcz u Panienki docieramy na Chrobaczą Łąkę. Tu ucinamy sobie miłą pogawędkę z rowerzystką, która okazała się biegaczką, a dziś przypadkiem dotarła w to miejsce właśnie na rowerze.

Wiedząc, że przed nam już tylko sama przyjemność, ponieważ czekał nas zjazd czerwonym szlakiem do Żarnówki, specjalnie się nam nie spieszyło na górze. Ale cóż – trzeba w końcu dokończyć to, co się rano zaczęło – szczególnie tym wyjątkowym szlakiem. Bez dwóch zdań zjazd przysporzył nam wiele radości i satysfakcji, dodatkowo wzbogacając całość kilkoma malowniczymi zdjęciami z okolic szlaku.

 

Garść statystyk:
Długość: 54 km
Przewyższenie: 2050 m
Trudność: 3/5

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *