Zima jaka jest, każdy widzi. Na rower za mokro, na narty za mało śniegu; na szczęście zbliżający się Półmaraton Żywiecki mobilizuje do treningów biegowych. I tak sobota minęła pod znakiem odwiedzin Krawcowego Wierchu. Zapowiadane słonko niestety nie zechciało mi towarzyszyć, za to mróz, wiatr i śnieżyca jak najbardziej ;). W schronisku kawa jak zawsze wyśmienita, a po solidnym wygrzaniu się w cieple pieca można było ruszać w drogę powrotną do Glinki. Na zbiegu testowałam jakże fachowe raczki made by JULA – 20 zł za parę :). Doskonały stosunek jakości do ceny, polecam do spacerów i biegania, choć na czystym lodzie można zaliczyć poślizg.

W niedzielę za to wspaniała pogoda wynagrodziła poprzedni dzień. Z koleżankami z Żywca zrobiłyśmy solidną pętelkę z Wilkowic przez Magurkę i Czupel, razem 18 km biegu w pięknych okolicznościach przyrody. Poprzedniego dnia delikatnie posypał śnieg a drzewa i krzewy pokryła malownicza szadź. W tym czasie Szymon ślizgał się na nartach w okolicach Salatyna w chmurze i wietrze :).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *