Może i trochę mnie poniosło z tytułem sobotniej wycieczki, lecz jak się mocniej przyjrzeć trasie, to każde z miejsc które odwiedziliśmy, można tak a nie inaczej scharakteryzować :). Poza tym w lokalnej gwarze rowerowo-skiturowej, poszczególne szczyty tak właśnie nazywamy ;).

W drodze z Sopotni Wielkiej przez Halę Miziową na Rysiankę towarzyszyły nam złote kolory jesieni, które powoli przemieniają się w rdzawe i szare odcienie. Co prawda liści na drzewach coraz mniej, lecz wciąż cieszą oko i jednocześnie szeleszczą pod kołami. Ponadto wraz z nabieraniem wysokości, to co dało się dziś zobaczyć, przysparzało euforii niczym zdobycie najwyższego miejsca na pudle :).

Zjazd niebieskim szlakiem z Hali Lipowskiej do Złatnej to nic innego jak finezyjne lawirowanie singlowym trailem. Może nie na całej jego długości, ale jednak w większości. Można wolniej, by było bezpieczniej, lecz jeśli tylko nieco puści się klamki. zdecydowanie przybywa endorfin. W przeciwnym razie przejazd grozi utratą magicznego flow, który niczym święty Graal, jest pożądany przez każdego rowerzystę :).

I w końcu Romanka. Wjazd żółtym szlakiem to jak dla mnie jeden z najlepszych szlaków w Beskidzie Żywieckim. Obfituje w pełen zestaw trudności terenowych, które odwdzięczą się bananem na twarzy, po ich pokonaniu. I zapewniam – warto się do tego przyłożyć :).

A potem zjazd z Romanki przez Kotarnicę do Sopotni Wielkiej też jest niczego sobie. Owszem, górny odcinek bardziej naturalny, korzenno-kamienny, ale i ten niżej, nieco ucywilizowany, lecz wzbogacony nietuzinkowymi widokami, które co rusz odciągają głowę, by się im na dłużej przyjrzeć. Lecz jak – przecież trzeba skupić się na tym, co pod kołami.

Zachęciłem do powtórki? Jeśli nie – nic się nie stało, wszak zapewne każdy z Was ma swoje lokalne smaczki, które mogą być równie ciekawe co i moje. Lecz czy nie warto chociaż spróbować? 🙂

 

Garść statystyk:
Długość: 44 km
Przewyższenie: 1300 m
Trudność: 3/5

1 komentarz do wpisu: “Złoty Ryś, zwinna Lipa i chytry Roman

  1. ….świetna relacja. Brakło mi 10 min żeby was złapać. Pozdrowienia od żony z końskiej ekipy-świetna fotka ;-)) Konie przegoniłem….ale na Rysiance zagadałem się z miłośnikiem stalowych rowerów…..nawet byłem na Lipowskiej…..jak cień.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *