Gdy Marcin bierze urlop w środku tygodnia, to już wiem, że czeka nas solidny trip w górach. Gorzej, gdy zaplanowana trasa okazuję się walką o każdy metr. Ale po kolei.

Pierwotnie mało być przyjemnie, wycieczkowo, niemal sielankowo. Beskid Żywiecki, znane i lubiane trasy w okolicy Miziowej i Rysianki. Marcin zapytawszy mnie o inne propozycje wywołał nieco mętliku w głowie, ponieważ wyjątkowo zupełnie było mi obojętne gdzie pojedziemy, zważywszy że towarzystwo, pogoda i miejscówka z góry skazywała wycieczkę na udaną :).

Skoro jednak pytanie padło, na szybko zacząłem w głowie szukać miejscówek, które leżą stosunkowo niedaleko, a w których mnie dawno nie było, a Marcina wcale. No i niestety rzuciłem hasło: Beskidy Kysuckie, czyli góry „za miedzą”. Ostatnio byłem tam trzy lata temu, i bardzo mile wspominam tamtejszą wizytę, więc z czystym sumieniem mogłem zaproponować powtórzenie trasy. Szczególnie, że jak dobrze pamiętałem, na przejazd warto przeznaczyć pogodny dzień, po dłuższym okresie bez deszczu.

Pojechaliśmy więc do Oravskiej Leśnej, gdzie rześki poranek przyspieszył nasze gramolenie, by szybciej wystartować. Wygodnie stokówkami wzbiliśmy się pod główny grzbiet Prislopec – Parać, skąd wcześniej mi znaną dziką przecinką dojechaliśmy do niebieskiego szlaku. Już ten ostatni fragment był dość „urozmaicony” połamanymi drzewami, lecz jakoś dało się je przejść (bez pomocy piły), a większość nawet pokonać w siodle. Powiedzmy, że nie zraziło nas to bardzo, wiedząc, że jak już wjedziemy na szlak, to na pewno będzie nam znacznie przyjemniej pokonywać kolejne kilometry. W jakim to byliśmy wtedy błędzie…

Nie będę opisywał z detalami każdego metra szlaku, ponieważ atrakcjami z przejścia można by zapełnić niejedno opowiadanie. Celowo użyłem słowa przejście, a nie przejazd, ponieważ przez sporą część planowanej trasy trzeba było przenosić rowery pomiędzy połamanymi drzewami. I to bynajmniej nie tylko pozostałościami po minionej zimie, ale i kilku poprzednich lat. Widać, ze jak trzy lata temu tamtędy jechałem, to był to ostatni gwizdek, by komfortowo i ze sporą dawką przyjemności przejechać tę trasę.

Po 16 kilometrach, gdy już wydostaliśmy się na cywilizowany grunt, po krótkiej burzy mózgów, stwierdziliśmy, że nie ma sensu dalej brnąć pierwotnie planowaną trasą (tu słowo brnięcie jak najbardziej adekwatne), więc zmodyfikujemy przejazd, chcąc cokolwiek pokręcić po okolicy, z możliwością szybkiej ewakuacji w dolinę.

Wybieramy więc wariant nieco krótszej pętli, która wiodła ponad Oravską Leśną. Z Przełęczy Hol’a wspomagamy się nieco cyklotrasą i wbijamy się na zielony szlak, który przez Flajsovą doprowadza nas na Przełęcz Demänová. Na tym odcinku już więcej dało się jechać, głównie za sprawą leśnych dróg dojazdowych do pól czy przysiółków. Dopiero ostatni fragment na nowo przywrócił atrakcje z początku dnia, utwierdzając nasze przekonanie, że nie było sensu zbytnio przedłużać wycieczki.

Z przełęczy, na której znajduje się jedna ze stacji leśnej kolejki wąskotorowej – Oravská lesná železnica (swoją drogą bardzo ciekawe miejsce), wybieramy czerwony szlak wiodący grzbietami, którym zamierzamy zjechać do auta. Po drodze udaje nam się zobaczyć kilka magicznych miejsc, które o tej porze dnia, oświetlone zachodzącym słońcem, prezentują się wyjątkowo.

I cóż, pomimo że nie udało się nam przejechać planowanej trasy, to w zamian odwiedziliśmy nieco spokojniejsze tereny na mtb, za to z dodatkową porcją wrażeń wizualnych. Trochę szkoda, ale obiektywnie patrząc, dalsza walka na szlaku była z góry skazana na niepowodzenie.

Natomiast jeśli ktokolwiek zamierzałby wybrać się na rower po szlakach Beskidów Kysuckich, niech wpierw dobrze zorientuje się, czy aby trasa jest przejezdna. Pieszo jeszcze się da, i warto – bo ładnie i jednak inaczej niż w naszych Beskidach, szczególnie że spogląda się na nie z innej perspektywy. Rowerowo to pasmo też jest bardzo atrakcyjne (odwiedzałem je już kilka razy), ale obecnie wypada na kilka lat porzucić to miejsce, co najwyżej wybierając sprawdzone cyklotrasy.

 

Garść statystyk:
Długość: 43 km
Przewyższenie: 1450 m
Trudność: 3/5

3 komentarze do wpisu: “Beskidy Kysuckie, czyli w krainie poziomych drzew

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *