Zjazd z Pacholi, czy choćby z Baníkovskégo sedla na południe, marzył mi się już od dobrych kilku lat. Choć prób było już wiele, to nie udawało mi się trafić na dogodne warunki. Bo o ile jakikolwiek zjazd wtedy byłby możliwy, to z pewnością więcej byłoby w tym walki z pokonaniem kolejnych metrów w dół niż przyjemności. Wybierałem więc inne cele, np. zjazd z Banikova do Doliny Żarskiej

Pod koniec marca tego roku, w trzyosobowym składzie, w końcu udało się trafić na wyborne warunki – lekko odpuszczony, firnowy śnieg w 200% wynagrodził wcześniejsze nieudane próby zjazdu.

Na Baníkovské sedlo udało nam się dość sprawnie podejść, w niespełna trzy godziny z parkingu przy wyciągu Spalena-Rohace. Byliśmy nawet trochę za wcześnie, ponieważ słońce nie zdążyło jeszcze należycie odpuścić zmrożonych połaci naszego zjazdu, więc podeszliśmy jeszcze na Pacholę. Przy okazji stwierdziliśmy, że linia zjazdu z jej wierzchołka jest bardziej „okazała” niż z samej przełęczy. Na górze poczekaliśmy jeszcze kilkanaście minut, i przed godziną 11, rozpoczęliśmy zjazd. Doprawdy spotkała nas niebywała nagroda – wspaniała jazda!  

Powrót na parking postanowiliśmy „nieco” uatrakcyjnić, i przy okazji weszliśmy, nieco naokoło, na Salatin, podchodząc na niego od południowej strony. Ostatni zjazd był już tylko formalnością, niestety nie tak przyjemną, jak wcześniejszy, ponieważ północne zbocze było już mocno rozjeżdżone przez setki skiturowców.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.