Kotlina Kłodzka, a właściwie jej bezpośrednie otoczenie – tzw. Ziemia Kłodzka od kilkunastu lat staje się mocnym akcentem na rowerowej mapie Polski, ale i śmiało można powiedzieć – także Europy. Pasma Sudetów poprzez swe ukształtowanie, budowę geologiczną oraz dość złożoną współczesną historię (głównie w XIX i XX wieku), w wyjątkowy sposób stwarzają możliwości do rozwoju turystyki rowerowej. Na początku poszczególne samorządy, a później zorganizowane stowarzyszenia, doprowadziły do powstania setek kilometrów tras rowerowych. Dzięki temu każdy, kto przyjeżdża w te okolice, ma szeroki wybór rozmaitych tras. Śmiało można wybierać pośród szerokich dróg szutrowych, wąskich singli czy technicznych traili. Mnogość tych szlaków można ogarnąć np. za pomocą strony/aplikacji TrailForks, mapy.cz lub lokalnych map.

Mając do dyspozycji 3 wolne dni, swój pobyt podzieliłem tak, by każda z tras była nieco innego typu, a w szczególności zaawansowania rowerowego. Lecz po kolei ;).

Kletno – Śnieżnik – Czarna Góra

Pierwszego dnia zaplanowałem wycieczkę na Śnieżnik (1425 m n.p.m) – najwyższą górę okolicy. Trasę rozpoczynam w Starej Morawie, by przez Kletno wjechać na sieć dróg szutrowych, którymi udaje mi się dotrzeć na Przełęcz Płoszczyna. O ile do tej pory trasa była dość prosta technicznie (i w większości kondycyjnie), o tyle dalszy przejazd wymagał już większych umiejętności oraz sił.

Podążam zielonym szlakiem wzdłuż granicy polsko-czeskiej, aż do Przełęczy Głęboka Jama (Siodło Martena). Z tego miejsca wjeżdżam na czeski czerwony szlak, który kilkoma solidnymi zakosami doprowadza mnie na wierzchołek Śnieżnika. Większość tego odcinka da się wjechać – choć wymaga dobrej kondycji i umiejętności jazdy po luźniejszych kamieniach. Jedynie końcówka zdecydowanie zmusza do podprowadzenia roweru.

Na szczycie, jak przystało na pogodną niedzielę – tłumy turystów. Nie bawię tu więc za długo, szczególnie że na otwartej przestrzeni mocno wieje i nie chcę się nadto wychłodzić. Lawirując pośród dziesiątek turystów, docieram do schroniska pod Śnieżnikiem. Robię tu krótki odpoczynek i wygrzewam się w ciepłym, październikowym słońcu.

Dalszy przejazd ponownie jest prostszym fragmentem – czerwonym szlakiem, przez Żmijowiec, dojeżdżam do Przełęczy Żmijowa Polana. Skręcam w lewo na jedną ze ścieżek rowerowych, i nieco naokoło, wjeżdżam pod szczyt Czarnej Góry.

Chcąc jak najlepiej z powrotem dostać się do miejsca rozpoczęcia wycieczki zaplanowałem sobie, że wykorzystam do tego dwie trasy zjazdowe, które idealnie wpiszą się w doskonałe zakończenie dnia.

Pierwsza z nich, Milky Way, wchodząca w skład kompleksu tras enduro opartego o masyw Czarnej Góry, to wyjątkowo kręta, kamienno(płytowa)-szutrowa ścieżka. Szybka, widokowa, niezbyt trudna (przy spokojnej jeździe), ze sporą ilością fajnych hopek. Jedzie się i jedzie, i końca nie widać ;). 

Do drugiej trasy, Pętla Rudka, która jest częścią kompleksu Singletrack Glacensis, muszę nieco podjechać drogą asfaltową do Janowej Góry. Po zdobyciu jeszcze kilku metrów w górę, wjeżdżam na wyjątkowej urody singiel. Równie szybki, co urodziwy. Tylko kilka miejsc wymaga większych umiejętności, lecz tu także, przy spokojniejszej jeździe – całość da się płynnie przejechać. Choć niewątpliwie wraz z nabieraniem prędkości – wzrasta odczucie FLOW :).  

Cała trasa ogólnie nie jest specjalnie trudna, niemniej wymaga co najmniej przyzwoitej kondycji oraz umiejętności jazdy w terenie. Pomimo, że większość trasy wiedzie wyznaczonymi szlakami rowerowymi, to w wielu miejscach wymagają one od rowerzysty większego zaangażowania w jej pokonanie – zarówno w górę, jak i w dół.

Garść statystyk:
Długość: 49 km
Przewyższenie: 1530 m
Trudność: 3/5

 

Singletrack Glacensis: Pętle: Orłowiec, Złota, Chwalisław, Kłodzka i Łaszczowa

Kolejny dzień spędziłem na objechaniu lokalnych tras – pętli, wchodzących w skład kompleksu Singletrack Glacensis. Każda z pętli ma swój przebieg – jednokierunkowość przejazdu zapewnia najwięcej wrażeń. Ma to szczególne znaczenie podczas zjazdów, ponieważ te bywają naprawdę szybkie (a przy tym niekoniecznie trudne). 

Zasadniczo każda z pętli może być osobnym pomysłem na pojedynczą wycieczkę, a połączenie kilku zależy tylko od czasu, jakim dysponujemy.

Nie będę opisywał tu każdej z pętli, ponieważ zasadniczo są one zbliżone do siebie pod względem charakteru nawierzchni, przebiegu i trudności. Urokliwość każdej z tras bezpośrednio zależy od terenu, po którym jest poprowadzona: jedni lubią rzadki las bukowy, inni dobrze czują się w świerkowych zagajnikach, a jeszcze inni docenią bujną gęstwinę obok siebie.

Na pewno bardzo przypadły mi do gustu dwie pętle: Orłowiec i Kłodzka.

Pierwsza- ponieważ podjazd prowadzi bardzo przyjaznym terenem, nie bardzo skomplikowanym. Natomiast z pewnością zjazd jest esencją tej trasy. Bez wątpienia każdy powinien na nią się wybrać.

Z kolei druga pętla wiedzie bardzo urozmaiconym terenem. Przecina niemal wszystkie formacje leśne w okolicy. Zjazdowa część jest bardzo szybka i zwinna – sporo naprawdę dobrej, przyjemnej jazdy.

Garść statystyk:
Długość: 79 km
Przewyższenie: 1460 m
Trudność: 2/5
Trasy Enduro Srebrna Góra

Ostatniego dnia postanowiłem odwiedzić jedną z najlepszych miejscówek z trasami enduro, jakie powstały na przestrzeni minionych lat w PolsceSrebrną Górę.

Bez wątpienia jest to miejsce, gdzie powinni trafiać rowerzyści, którzy wiedzą jak posługiwać się posiadanym przez siebie rowerem (który najlepiej by był dobrze zawieszonym fullem 🙂 ). O obowiązkowym wyposażeniu w kask, najlepiej typu full-face nie wspomnę, a wszelkiego rodzaju żółwie czy ochraniacze – wskazane ;).

Kilka tras – o dość łatwym do ogarnięcia nazewnictwie – pozwala wyjątkowo sycąco spędzić dzień. Już sam przejazd wszystkich ścieżek w jeden dzień to nie lada wyzwanie (nieco mniejsze, korzystając z podwózek „tarpanem” w górę 😉 ).

Korzystając tylko z własnych mięśni, polecam zacząć eksploracje podjazdową trasą Polak Potrafi, która przecina kilka linii zjazdowych. Można nieco się im przyjrzeć, i nabrać wyobrażenia, co nas czeka w dół ;). Na kolejne wjazdy warto już zagryźć zęby, i starając się nie usnąć z nudów, wjeżdżać  dumnie brzmiącym podjazdem Być Jak Tarpan :).

Podstawowy opis tras znajdziesz na oficjalnej stronie Trasy Enduro Srebrna Góra – NS Bikes, więc nie będę tu powielał treści. Sam fakt, że nie ma tam „łatwych tras” powinien dać do myślenia co poniektórym amatorom MTB.

Na szczególną uwagę na pewno zasługuje fakt, jak znakomicie zostały poprowadzone poszczególne linie w oparciu o istniejącą zabudowę dawnej twierdzy. Już samo to, jak udało się połączyć jedno z drugim, według mnie budzi podziw. Oczywiście część tras została „wykopana” na nowych terenach, lecz niemal każda z nich ociera się o historyczne fragmenty tej monumentalnej budowli.

Myślę, że każdy doświadczony rowerzysta enduro/MTB będzie zachwycony z odwiedzin tego miejsca. Począwszy od podjazdowej trasy Polak Potrafi, która została bardzo sprytnie pociągnięta pomiędzy już istniejącymi ścieżkami, poprzez szybkie i zwinne zjazdy D – Red line i A – Conditor line, po trudne odcinki  OS Chochoł Wielki czy i A3 – Połlisz Łisler

Garść statystyk:
Długość: 41 km
Przewyższenie: 1580 m
Trudność: 5/5

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *