Kolejna wycieczka zaplanowana została przeze mnie, czyli Olę, po przeczytaniu krótkiego opisu z przewodnika:

“Niezwykłość paškiego krajobrazu i różnorodność dróg zadowoli też każdego rowerzystę. Najlepiej zwiedzać wyspę rowerem w maju, kiedy kwitnie lawenda i szałwia, co nadaje jej nierzeczywisty, bajkowy wygląd.”

Trudno o lepszą rekomendację dla mnie! Wybieramy dwie trasy MTB 45 -Pag 1 oraz MTB 46 – Pag 2.

Już droga na Pag przez paški most gwarantuje wspaniałe widoki. Trzeba przyznać, że surowe piękno jasnych skał wynurzających się z granatowej niemal wody zrobiło na nas ogromne wrażenie!

Po złożeniu rowerów startujemy od razu szutrową drogą wiodącą wzdłuż solnisk. Pomimo chłodnej bory wiejącej od strony morza temperatura wreszcie jest na tyle wysoka, by jechać „na krótko”. Po paru kilometrach asfaltu, za wsią Košljan wpadamy na przyjemną, szutrową drogę. Jedziemy teraz pomiędzy zielonymi krzewami jałowca i fioletowymi kępami szałwii, wśród kwiatów której pracowicie uwijają się pszczoły, by zebrać nektar na słynny paški miód. Lawendy niestety nigdzie nie widziałam, ale i tak unoszący się w powietrzu zapach ziół i kwiatów był niesamowity!

W okolicach Simuni wracamy na asfalt, by przez parę kilometrów jechać spokojnym i cichym o tej porze roku nabrzeżem. Pełny chillout! Za wsią Mandre trafiamy na jedyny nieprzejezdny, choć ciekawy fragment trasy wiodący pomiędzy kamiennymi murkami. Po pewnym czasie znów wjeżdżamy na szuter, a później stromy asfaltowy podjazd. Na jego szczycie możemy podziwiać rozległą plątaninę kamiennych murków okalających tutejsze poletka i pastwiska. Jak twierdzi przewodnik, budowle te stanowią cenny element tutejszej kultury, o który mieszkańcy bardzo dbają.

Dalsza część trasy, wiodąca zboczami niewysokiego grzbietu tej części wyspy dostarcza wspaniałych widoków na Velebit i księżycowy krajobraz Pagu po drugiej stronie zalewu, które to towarzyszą nam aż do miejscowości Pag. Zatrzymujemy się tam na pysznego i tłustego burka z serem. Posileni solidną ilością kalorii i nawodnieni niezawodnym radlerem Karlovačko pokonujemy ostatni duży podjazd tego dnia. Na jego szczycie, przy zabudowaniach wieży przekaźnikowej płoszymy stado owiec, które są tu wszędobylskie i z powodzeniem pasą się na tych, wydawałoby się jałowych, ziemiach. Powrót do auta to przyjemny, szybki zjazd szutrem pośród szumiących wiatraków z widokiem na szczyty Paklenicy i pustynny krajobraz tej części wyspy. Za nami kolejna godna polecenia trasa!


Dzień #4

Rankiem czwartego dnia wyjazdu znów wita nas bezchmurne niebo. Po doskonale smakującej kawie, wypitej na słonecznym  tarasie wsiadamy do auta, by z miejscowości Modrić zacząć kolejną wycieczkę – MTB 04 – Velebit 3

Początkowo stromo po asfalcie, później łagodniejszym, choć mejscami nieco technicznym szutrem wspinamy się na punkt widokowy Libinjska Kosa. Po drodze cienia jest niewiele; słońce oparło się o stoki Velebitu, z czego skwapliwie korzystają bujnie kwitnące kwiaty i zioła. My za to z ulgą witamy chłodniejsze powietrze płaskowyżu. Jedziemy to w górę, to w dół przez kolejne malownicze krasowe kotlinki wygodną, szutrową drogą. W okolicach 20 kilometra docieramy do podnóży charakterystycznego szczytu Tulove Grede i tam na parę minut zalegamy na trawie, wygrzewając się w słońcu niczym zielone jaszczurki, których tu jest mnóstwo.

Zjazd do głównej drogi jest łatwy i mało emocjonujący, poza fragmentem wiodącym przez nierozminowane jeszcze obszary (są zaznaczone na mapie trasy, gdy nie zbaczamy z drogi nie ma się czego obawiać). W drodze powrotnej odbijamy jeszcze do punktu widokowego Pariževačka glavica. W porównaniu z 1000 metrowym kanionem Tary w Czarnogórze, dolina Zrmanji robi może nieco mniejsze wrażenie, ale bez wątpienia błękitne wody rzeki wijącej się 200 metrów pod naszymi kołami tworzą uroczy landszaft. Na tyle atrakcyjny, że miejsce to zostało wykorzystane jak plan do filmów z cyklu “Winnetou”.

Późnej czeka nas jeszcze parę kilometrów kluczenia pomiędzy jałowcowymi zaroślami i starymi kamienołomami, by na ostatnim zjeździe móc się jeszcze raz zachwycić panoramą szczytów Velebitu górujących nad spokojnymi wodami Adriatyku.

 

Zobacz także:
» Chorwacka majówka – w poszukiwaniu słońca
» Chorwacka majówka – część 3.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *