Beskid Mały oferuje rowerzystom wiele kilometrów przyjaznych szlaków, dróg leśnych i ścieżek. Natomiast poza tymi oczywistymi trasami, warto nieraz zajrzeć na jedną z dziesiątek, jak nie setek, pomniejszych dróżek i ścieżek, które niejednokrotnie okazują się prawdziwymi perełkami. Może ich długość nie zawsze można porównać do singli budowanych w bike-parkach, ale za to naturalny charakter bije je na głowę.

Pierwszą część trasy, którą dziś opisuję, ogólnie jest znacznie spokojniejsza, tj. prowadzi terenem, którym całość da się wjechać i zjechać. Dopiero przed Kiczerą wymaga podprowadzenia roweru na wierzchołek. Natomiast dalszy przebieg, na północnych stokach Żaru, staje się trudniejszy, ponieważ prowadzi w pierwszej połowie wąską ścieżką po stromym zboczu, nierzadko z luźnymi kamieniami. Druga część to już leśna, dość wygodna droga.

Jeśli nie chcesz lub nie czujesz się dobrze na tego typu zjazdach, na dół można zjechać z Żaru czerwonym szlakiem do zapory w Porąbce lub zupełnie łatwo – drogą przez Międzybrodzie Żywieckie. 

Jednym z celów tego przejazdu było też poznanie nowego wariantu podjazdu na Kiczerę – z Kozubnika. Początek prowadzący na grzbiet Snozy to wygodna, szutrowa droga, która prowadzi do domostw na górze. Kolejny kilometr, prowadzi żółtym szlakiem, który także nadaje się do podjazdu. Dopiero po minięciu zabudowań, podjazd opuszcza szlak, i prowadzi leśną, starą i miejscami zaniedbaną dróżką. Miejscami mocno stawia dęba,  lecz jest możliwe pokonanie całej trasy w siodle. Oczywiście wymaga to dobrej kondycji, a czasem i silnej woli ;). Nie bez znaczenia też jest pora roku, ponieważ jesienne liście skutecznie mogą utrudnić wjazd, przysłaniając kamienie oraz najlepszą linię podjazdu.

Z kolei ostatni zjazd, z Żaru, chciałem zrobić wykorzystując jakiś nowy wariant. I udało się – dzięki Michałowi, który dał mi cynk o możliwości przejazdu przez grzbiet Kozubnika i dalej zjazd z niego wyjątkowo wymagającym, stromym zboczem. O ile grzbiet jest prosty technicznie, to ostatni odcinek  jest zdecydowanie trudniejszy, bardzo przypominający jedną z dzikich ścieżek na Magurce czy Gaikach. Oczywiście nie ma tam jednej linii – samemu należy wybrać “mniej-więcej” swój przebieg trasy, a ścieżka wzdłuż której się zjeżdża, pomaga utrzymać kierunek (zasadniczo: prosto w dół 🙂 ).

Na pewno zjazd ten nie jest dla każdego, ponieważ i sprowadzanie roweru tym terenem jest co najmniej kłopotliwe. Stąd też lepiej wybrać czerwony szlak, który też może dostarczyć trochę endorfin, lecz jest bardziej przyjazny do zjazdu :). 

 

Garść statystyk:
Długość: 37 km
Przewyższenie: 1630 m
Trudność: 4/5

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *