Wiosna w Beskidzie Małym to idealny czas na pozimowe rozruszanie się na MTB. Często o tej porze roku wyżej położone szlaki i ścieżki w Beskidzie Śląskim czy Żywieckim pełne są  jeszcze śniegu lub błota. To niewysokie pasmo doskonale nadaje się więc na mniej lub nawet bardziej wymagające trasy, a ich trudność i długość zależy tylko od nas, i wyboru ścieżek.

W Beskidzie Małym, jeśli się tylko chce, można sobie naprawdę nieźle dołożyć podjazdów. Natomiast bardzo ciekawą wydaje się też jedna z klasycznych pętli, gdzie w zasadzie po wjechaniu na określoną wysokość, kolejne kilometry trasy pokonuje się wygodnie góra-dół, bez większych strat wysokości czy podjazdów. 

Trasa rozpoczyna się w Kocierzu Moszczanickim (koło szkoły), skąd ul. Górską dojeżdża się do ścieżki, która po krótkim trawersie i skręcie w lewo, dość poważnie wznosi się grzbietem Przykrzycy. Podjazd nią jest w 100% wykonalny (podłoże puszcza, a ogranicza tylko kondycja (średnio 20-25%) 😉 ).

Po zdobyciu wysokości, jest już znacznie przyjemniej – trasa prowadzi grzbietowym zielonym szlakiem, który kolejno mija kilka przyjemnych, niewielkich podjazdów czy zjazdów. Dopiero za Gibasami jest krótki fragment, który wymaga podprowadzenia roweru. Za nim już całkiem dobrze można zjechać do połączenia się z niebieskim szlakiem (w prawo skręca i doprowadza na Przełęcz Przydawki). Przed nami niedługi, ale w większość dość techniczny podjazd. Warto się z nim „spróbować”, ponieważ fajnie ćwiczy się na nim pokonywanie mniejszych czy większych kamieni, które z reguły są mocno wbite w ziemię, więc można po nich wjechać lub bawić się w lawirowanie między nimi.

Na Anuli łapie się czerwony szlak (Leskowiec – Potrójna), i skręcając w lewo, na zachód, pokonuje się krótki, techniczny podjazd na Łamaną Skałę. Za nią jest bardzo ciekawy zjazd, aż do górnej stacji wyciągu Czarny Groń. Dalej ponownie wygodna jazda szeroką leśną drogą, aż do Potrójnej.

Pod Potrójną polecam zrobić odpoczynek, np. w chatce u Rafała (zaglądając do niego zawsze skuszę się na solidną porcję drożdżówki i kawę 😉 ). 

Wjeżdżamy na szczyt Potrójnej, i dalej czerwonym szlakiem jedziemy na Przełęcz Kocierską. W większości to przyjemna, leśna droga, na której można się niejednokrotnie nieźle rozpędzić.

Za przełęczą wciąż trzymamy się czerwonego szlaku, aż do Przełęczy Szerokiej. Można jechać/iść dalej szlakiem (nieco za przełęczą jest sporo fragmentów niewjeżdżalnych), ale proponuję lepsze rozwiązanie. Bezpośrednio z przełęczy na południowy zachód odchodzi leśna drogą, która wznoszącym trawersem okrąża od południa stromszy i mało wygodny fragment czerwonego szlaku, by po kilometrze podjazdu, z powrotem połączyć się z nim. Zdecydowanie polecam ;).

Dalszy przejazd na Kocierz to już formalność, po której czeka nas krótki zjazd i niewielki podjazd, by po nieco wymagającym podłożu zjechać na Przełęcz Przysłop Cisowy. Zmieniamy tu kolor szlaku na niebieski, i kontynuujemy przejazd aż do Jaworzyny (po drodze dwa krótkie, acz trochę wymagające podjazdy).

Z Jaworzyny proponuję zjazd jednym z nowych szlaków, jakie zostały wytyczone w Beskidzie Małym – przyrodniczą ścieżką oznaczoną biało-czarnym kwadratem. Ścieżka jest dobrze oznaczona, więc nie sposób się zgubić. Polecam uważny zjazd, szczególnie w środkowej części szlaku, ponieważ miejscami pod liśćmi można wyhaczyć luźne kamienie. Poza tym warto się kilka razy zatrzymać i zwrócić uwagę na budowę i układ bukowego lasu – kompozycja doprawdy rzadko spotykana w górach.

Szlak wyprowadza nas na grzbiet Oczkowa, skąd pozostaje nam już zjazd ul. Żonkilową do początku trasy czyli do Kocierza Moszczanickiego.

Trasa w sporej części jest stosunkowo prosta, zdecydowana większość jest możliwa do pokonania „w siodle”, co oczywiście wymaga dobrej kondycji. Lecz i bez niej przejazd spodoba się każdemu rowerzyście, który lubi szlakowo-ścieżkowe trasy.

 

Garść statystyk:
Długość: 34 km
Przewyższenie: 1320 m
Trudność: 2/5

2 thoughts on “Mała pętelka w Małym

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *