Beskid Mały – bo o nim mowa –  to w zasadzie pasmo górskie, w którym można wyznaczyć i przejechać kilka bardzo przyjemnych, mniej wymagających tras. Oczywiście wciąż są to wycieczki dedykowane rowerom MTB, niemniej niekoniecznie trzeba posiadać już “fulla” (choć tu zawsze przyjemniej, zarówno w górę jak i w dół) – zwykły, lecz oczywiście w pełni sprawny HT – też ogarnie większość tras.

Dzisiejsza wycieczka jest właśnie takim “spokojniejszym wydaniem” możliwości, jakie oferuje dla rowerzystów górskich Beskid Mały. Jest oczywiście kilkanaście trudniejszych fragmentów, które zależnie od kondycji i umiejętności, mogą spowodować szybsze bicie serca. Natomiast zdecydowana większość trasy jest przejezdna w siodle, co czyni ją niewątpliwie bardzo ciekawą propozycją na niedługą, jesienną czy popołudniową, wycieczkę.

Dzień wcześniej umówiłem się z Krzysztofem na wspólną jazdę. Nie pytał o szczegóły, a jedyne co było ważne, by wjechać na Potrójną. Mnie w głowie już pętla sama się narysowała, więc pozostało jedynie spotkać się, i zacząć przejazd.

Kocierz Moszczanicki, skąd rano rozpoczynaliśmy trasę, był jeszcze otulony mgłą. Temperatura też za wysoka nie była, więc już po dwóch kilometrach wzięliśmy się solidnie do roboty – podjazdem na grzbiet Oczkowa odpowiednio rozgrzaliśmy mięśnie ;).

Dalszy przejazd w kierunku grzbietu i niebieskiego szlaku pomiędzy Jaworzyną a Przełęczą Przysłop Cisowy, prowadził leśnymi dróżkami, którymi bez większych problemów da się przejechać. Jedynie końcówka jest dość stroma, i bywa, że podłoże jest wymyte.

Na górze robimy krótką przerwę i wjeżdżamy na Kocierz, a następnie Przełęcz Kocierską. Większość trudności na szlaku dało się sprawnie pokonać, co nie zdarza się często, ponieważ podłoże bywa mocno rozjeżdżone przez sprzęt do zwózki drewna lub quady/motory/auta 4×4.

Z Przełęczy Kocierskiej kontynuujemy przejazd czerwonym szlakiem, aż na Potrójną i dalej na Łamaną Skałę. Na pierwszym wierzchołku, a w zasadzie tuż pod nim, wstępujemy jeszcze na małe co nieco do chatki – kawą i ciastem drożdżowym zawsze warto podnieść morale ;).

Kolejny podjazd – na Łamaną Skałę – jest już wymagającą w wielu miejscach leśną ścieżką, gdzie odpowiedni wybór linii i siła w nodze są wskazane. Mnie wciąż jeszcze przeszkadza kontuzja stopy (mocno ograniczone możliwości wypięcia się z SPD – skutkuje np. brakiem podparcia przy utracie równowagi), więc podjazdy po prostu muszą “wejść”. Tym razem nawet udało się PR zrobić (choć do przyzwoitej kondycji wciąż mi trochę brak 😉 ).

Za Łamaną Skałą – przy Anuli – odbijamy na zielony szlak, którym już do Ścieszków Gronia (Łysiny) jedziemy cały czas. Odcinek ten jest ogólnie dość szybki – nie ma dużych zjazdów czy podjazdów, więc przebiega bardzo sprawnie. Po drodze jest kilka miejsc, gdzie można się fajnie rozpędzić, ale i są krótkie podjazdy, które zdecydowanie podniosą tętno :).

Przy wieży widokowej pod Ścieszków Groniem robimy kolejną przerwę. Pogoda jest wyjątkowo przyjemna – świeci słońce, jest niemal bezwietrznie a i widoki są przednie. Miejsce i czas więc idealne, by nieco odpocząć i ponapawać się urokami Beskidów.

Opuszczamy szlak i dalej jedziemy grzbietem przez Przykrzycę, po drodze zahaczając o kilka domów/szałasów kamiennych, które są tak charakterystyczne dla Beskidu Małego. Zjazd do Łękawicy jeszcze przed kilku laty był bardzo przyjemną, wąską, leśną dróżką. Niestety została trochę zniszczona przez amatorów motoryzacji (więcej) i leśników (mniej). Natomiast obecnie jest stosunkowo czysta i przejazd, zarówno w górę jak i w dół, jest całkiem przyjemny (choć dolny odcinek nieco bardziej wymagający),

Po wyjechaniu na otwarty teren, docieramy do drogi asfaltowej, którą finalnie zjeżdżamy do Łękawicy, skąd rozpoczynaliśmy wycieczkę. Dla chętnych – można umyć rower w pobliskim potoku, lecz my tę przyjemność odpuszczamy, ponieważ i tak po kolejnej jeździe będą wyglądać podobnie (napęd sprawny, zawieszenie czyste, a trochę błota jak wyschnie – odpadnie samo w trakcie jazdy 😉 .

Garść statystyk:
Długość: 36 km
Przewyższenie: 1360 m
Trudność: 3/5

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *