Jak już zdążyłam wspomnieć w innych relacjach, ten sezon wyjątkowo ubogi jest w moim wykonaniu w wyjazdy MTB. Plan był taki, aby nadrobić przyjemności jesienią, skoro więc weekend zapowiadał się pogodny, trzeba było skorzystać.

Zapowiadana temperatura w sobotę miała oscylować koło 10 stopni, więc były to warunki, do jakich przyzwyczaił nas ostatni urlop we Włoszech ;). O ile ta część prognoz się sprawdziła, tak było zdecydowanie bardziej pochmurno, niż zapowiadali. Mimo to udało mi się sprawnie przejechać zaplanowaną trasę.

Przejazd na Przełęcz u Poloka to taka nasza standardowa opcja przedostania się rowerem w tę część Beskidu Żywieckiego. Gdy brak czasu, można kontynuować przejazd na Jastrzębicę i w dół żółtym szlakiem do Świnnej – wychodzi fajna krótka wycieczka np. po pracy. Tym razem przecinam asfalt i trochę szlakiem rowerowym, a później drogą leśną przejeżdżam do Sopotni Małej. Tu mam już okazję podziwiać buki w jesiennej szacie – warto wybrać się w góry, bo jeszcze tydzień, może dwa i liście opadną. Oczywiście w listopadzie czy grudniu Beskidy również mają wiele uroku, ale październikowe lasy „ubrane” w żółć, czerwień i pomarańcz są wyjątkowe, zwłaszcza przy słonecznej pogodzie.

Z doliny można dostać się od razu drogą szutrową na Suchy Groń, ja jednak jadę nieco naokoło, stokami Romanki, aż do przecięcia z niebieskim szlakiem, którym jadę na Słowiankę. Dwa lata temu jechaliśmy tędy w drugą stronę z Szymonem. Na chwilę zatrzymuję się przy schronisku na Słowiance, niestety nie mają tam stałej gastronomii, a przy panujących w górach warunkach marzyłam o gorącej zupie. Gdybym miała w planie dłuższą wycieczkę, pewnie skusiłabym się na piwo grzane ;), ale dla bezpieczeństwa pozostałam przy „gorącym kubku”.

Dalszy przejazd (zresztą jak większość dzisiejszej trasy) czerwonym szlakiem przez Abrahamów do Żabnicy to łatwy technicznie, ale bardzo widokowy odcinek. Trochę dają się we znaki nigdy nie wysychające kałuże na trawersie Skały, ale później to już sama przyjemność – w większości w dół, po pustym dziś szlaku, w otoczeniu beskidzkiej jesieni. Tym razem nie spotykam owiec, ale często można je zobaczyć pasące się na Bukowinie. Przy forcie „Wyrwidąb” opuszczam czerwony szlak i już asfaltem dojeżdżam do Żywca.

Garść statystyk:
Długość: 48 km
Przewyższenie: 1250 m
Trudność: 2/5

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *