Dzisiejsza trasa po raz kolejny udowodniła mi, że warto nieco więcej się wysilić, by móc rozkoszować się przyjemnością z jazdy na rowerze. I nie żebym większość wyjazdów traktował jak jakieś “zapchaj-dziury” – oj nie, nie – to nie w moim stylu. Więcej: nie przypominam sobie, bym kiedykolwiek jechał na rowerze trasą, która nie byłaby co najmniej przyzwoita oraz nie dostarczyła dobrych wrażeń z jej przejechania.

Natomiast zdarzają się – czasem częściej, czasem rzadziej – trasy, które wyjątkowo wzbudzają we mnie zachwyt. I właśnie pomysł dotarcia i zjechania z Travnego w Beskidzie Śląsko-Morawskim, była właśnie tą trasą, która z pozoru prosta, w rzeczywistości okazała się niezłym kąskiem ;).

Niestety w Beskidzie Śląsko-Morawskim prawie niemożliwym jest wytyczenie sensownej pętli bez częściowego udziału drogi szutrowej czy kawałka asfaltu (Czesi tak specyficznie, co nie znaczy, że do końca źle, zagospodarowali swoje góry). Natomiast dzięki temu można dość sprawnie i w miarę bezboleśnie zdobyć wysokość, i dostać się do ciekawszych miejsc.

Z całej trasy na pewno największą perełką jest Travny. Od Plato zaczął się konkretniejszy, acz wygodny podjazd, a z każdym metrem las wokół nabierał wyjątkowego charakteru. Powyżej 1000 m. n.p.m. mój zachwyt sięgnął zenitu, a gdy wjechałem na grzbiet pomiędzy Małym Travnym a Travnym – myślałem, że oszaleję ze szczęścia! Ścieżynka usiana korzeniami, a wokół stare świerki z niemal czystym poszyciem… doprawdy bajkowo się to prezentowało.

Natomiast zjazd na stronę północną także cechował się wyżej wymienionymi urokami, tyle że kąt z przyjemnie podjazdowego przerodził się w przyjemnie stromy zjazdowy ;). Genialne! Szkoda tylko, że ta przyjemność nie trwała podczas całego zjazdu, natomiast później też były “ciekawsze” momenty.

Dodam, że oficjalny szlak (zielony i niebieski) na Travny został kilka lat temu skasowany (na drzewach jeszcze bez problemu można dostrzec zamalowane znaki szlaku), natomiast ścieżki czy drogi leśne prowadzące na niego, mają się dobrze.

Pozostała część trasy, zarówno przed jak i po Travnym, to już moją luźna wariacja ciekawszymi szlakami, które mogę śmiało polecić na tzw. klasyczne mtb. Nie ma tam większych trudności, zarówno w górę czy w dół. Co więcej – poza szczytem Velký Lipový i Ropice – wszystko da się wjechać (a te dwa szczyty można też grzecznie ominąć od północy szlakiem rowerowym/żółtym szlakiem turystycznym).​

Garść statystyk:
Długość: 61 km
Przewyższenie: 2500 m
Trudność: 4/5

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *