Zasadniczo jeszcze o godzinie 22 w sobotę nie wiedziałem, gdzie pojadę w niedzielę. Tj. wiedziałem, że pojadę na rower – ale nie wiedziałem czy szosowo czy górsko i gdzie ;). Na szczęście koledzy przyszli z pomocą i dali znać, że wybierają się w moje okolice na rower, chcąc przejechać trasę, którą kilka tygodni temu zrobiłem (Pętelka w Worku Raczańskim). Końcówkę chcieli zmodyfikować, ze względu na długość i ilość podjazdów, ale zasadniczo pierwsza połowa nie zakładała modyfikacji ;).

Po 9 wyruszyliśmy w pięcioosobowym składzie z Rycerki Dolnej. Przejazd do Rycerki Górnej i dalej na Raczę w zasadzie nie wzbudza większych mocji, poza tym, że ładnie i widokowo, i w siodle ;). Na górze szybki odpoczynek i czerwonym szlakiem zjeżdżamy w kierunku Zwardonia i dalej na Kikulę. Z niej żółtym szlakiem zjeżdżamy do Oszczadnicy i dalej przez przysiółek Vojtuśovci, gdzie łapiemy zielony szlak i nim to docieramy do Chat na Raczy. Na miejscu posilamy się gorącą strawą serwowaną w lokalnym schronisku. Następuje też podział grupy – ja z Piotrkiem szybciej wyruszamy na Raczę, by móc przejechać pierwotną, zmodyfikowaną trasę, a pozostała trójka delektuje się zamówionymi haluszkami (dalsze losy owej grupy są niejasne, ale ponoć udało im się ponownie zdobyć Wielką Raczę i przejechać aż do Przegibka 🙂 ).

Na Wielkiej Raczy zebrało się już sporo turystów pieszych, czego wcześniej rano nie było. Niemal zaraz po wjechaniu, by zbytnio nie stygnąć, od razu zjeżdżamy jednym z najlepszych szlaków w Beskidach, czyli czerwonym przez Śrubitę na Przełęcz Przegibek. Ów przejazd dostarcza dosłownie wszystkiego, o czym może marzyć rowerzysta górski: szybkie zjazdy, single, flow, techniczne podjazdy, ogrom przestrzeni i generalnie samo dobro :).

Na Przegibku przegryzamy co nieco, uzupełniamy wodę w bidonach i nie rozsiadając się nadto, ruszamy na Bendoszkę Wielka. Podjazd pod nią jest dość wymagający. O ile początek jeszcze wjeżdżalny, o tyle środkowy fragment po luźnych kamieniach na stromym podłożu raczej tylko do podejścia.

Na wierzchołku obowiązkowe foto + wymiana klocków w tylnym hamulcu, bo już na zjazdach z Wielkiej Raczy brakowało trochę okładzin ;).

Z Bendoszki początkowo łagodniej po cudnej hali, a później bardzo stromo po leśnej, zwózkowej drodze zjeżdżamy na Przełęcz Przysłop Potócki. Nie zatrzymujemy się na niej, tylko zaczynamy ostatni podjazd tej wycieczki – na Praszywkę Wielką. Przyznam, że wiele razy bywałem na tej górze, ale jeszcze nigdy rowerem. Myślę, że powód jest tylko jeden – na wierzchołek z każdej strony wiedzie przynajmniej kilkusetmetrowy stromy szlak, którego nijak nie da się urobić rowerem. Trzeba to po prostu podejść. Piotrek nota bene tez kiedyś słyszał, by te górę omijać rowerem :).

Po dotarciu w końcu na górę, delektujemy tę chwilą i jako samotni zdobywcy, mamy szczytową polanę tylko dla siebie.

Zjazd czarnym szlakiem do Rycerki Dolnej w 100% rekompensuje trudy podjazdu/podejścia! Górny odcinek, nieco spokojniejszy wiedzie trochę zarastającą drogą, trochę halami. Niżej w lesie wchodzi w świetny pokręcony singiel – można nieźle poćwiczyć balans pomiędzy drzewami, przy okazji łamiąc prędkość światła. Dolny fragment to już trochę typowo beskidzki szlak, poprowadzony leśna drogą. Urozmaiceniem jest możliwość szybkiego przelotu po wielu luźnych kamieniach + zabawa z korytem pośrodku szlaku. Po wyjechaniu z lasu ponownie robi się petarda i tak już do końca. Dopiero przy pierwszych zabudowaniach zatrzymujemy się, ponieważ Piotrek złapał gumę na ostatnim brodzie przez potok (który nota bene przeszedł jak burza!).

Do aut dojeżdżamy chwilę później, kończąc tym samym kolejną świetną wycieczkę, w oczywiście doborowym towarzystwie :).

Garść statystyk:
Długość: 57 km
Przewyższenie: 2300 m
Trudność: 3/5

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *