Kończący się długi weekend majowy chciałem zakończyć dobrą wycieczką MTB. Wiedziałem, że nie mam co zanadto oddalać się z Żywca, by nie stać w korkach powracających innych „majówkowiczów”. Postanowiłem więc odwiedzić mój ulubiony fragment Beskidu Żywieckiego czyli Pasmo Lipowskiego Wierchu, planując zdobycie jego najwyższych fragmentów, czyli Romanki i Lipowskiej.

Wycieczkę rozpocząłem w Węgierskiej Górce. Na parkingu pomimo ogrzewającego słońca, we znaki dawał się mroźny wiatr. Cieszę się, że dzień wcześniej zagospodarowałem kawałek dnia na szosę, bo dziś jazda po drogach była mniej przyjemna ;). Czerwonym szlakiem przez Abrahamów wjechałem na Słowiankę. Niestety po szosowej majówce w Słowenii (proszę o cierpliwość – relacja w trakcie pisania 😉 ), noga jeszcze nie odpoczęła należycie, a wczorajsza szosa wcale temu nie pomogła. Tym samym dość ciężko zdobywało się pierwsze metry przewyższenia.

Za Słowianką opuszczam znakowane szlaki i północnymi stokówkami Romanki, dostaję się na niebieski szlak z Sopotni Małej (łapię go mniej więcej na wysokości 950 m n.p.m.) na Kotarnicę. O dziwo całość szlaku przejezdna, a ostatni kamienny odcinek omijam łukiem od wschodu, dołączając do czarnego szlaku prowadzącego z Sopotni Wielkiej. Ogólnie jeśli jest możliwość, staram się maksymalnie wszystko wjeżdżać, stąd wybór tego wariantu (może i nachylony podobnie, ale podłoże bardziej „puszcza” do podjazdu).

Kotarnicę zostawiam za sobą i dość mozolnie zdobywam najpierw Majcherkową a potem Romankę. Doprawdy uwielbiam ten szlak i widoki, jakie oferuje. Zjazdowo, w drugim kierunku – poezja – zdecydowanie polecam! Podjazd czy fragmentami podejście też nie najgorsze – do zdobycia raptem 200 metrów.

Szczyt Romanki nie oferuje praktycznie żadnych widoków, więc robię tylko pamiątkowe zdjęcia i żółtym szlakiem zaczynam zjazd w kierunku Rysianki. Ponownie zachwycam się urodą tego szlaku i widokami. Naprawdę masyw Romanki ma do zaoferowania ogrom doznań estetycznych, że już nie wspomnę o wybornych zjazdach i podjazdach :).

Na Rysiankę docieram w niespełna 20 minut jazdy z Romanki. Robię krótki postój i ważę swoje siły odnośnie dalszej trasy. Postanawiam zjechać czerwonym szlakiem na Trzy Kopce, a potem odbijam na niebieski graniczny szlak na Przełęcz Bory Orawskie. Stąd skrótem – żółtym szlakiem, dołączam do czarnego szlaku wiodącego na Rysiankę, i wjeżdżam nim na górę.

Tym razem omijam schronisko na Rysiance i jadę od razu do schroniska na Hali Lipowskiej. Robię tu kolejny postój, nieco regenerując siły, choć już wiem, że większość trudniejszych podjazdów mam już za sobą.

Z Hali Lipowskiej zjeżdżam „jedynie słusznym” zielonym szlakiem na Halę Boraczą. Wariant żółtym szlakiem przez Halę Redykalną też mi się marzył, ale postawiłem tym razem na aspekt zjazdowy a nie widokowy ;).

Halę Boraczą mijam bez zatrzymywania się, bo zarówno zmęczenie nie sugeruje postoju, a wodę udało się nabrać na Hali Lipowskiej. Jadę więc dalej niebieskim szlakiem i po niewielkim podjeździe, zdobywam Prusów. Hale na wierzchołku oferują interesujące panoramy, więc co chwila delektuję się tymi widokami.

Prusów zjeżdżam zgodnie z przebiegiem niebieskiego szlaku, ale na wysokości Palenicy opuszczam go, i wjeżdżam na papieski szlak, wiodący do Ciśca. Rok temu bardzo spodobał mi się nim podjazd i koniecznie chciałem nim zjechać. Góra nieco trudniejsza, ale pozwala poczuć przyjemność z jazdy, a dolna część to już pełen flow pośród łanów traw na łąkach ponad Ciścem i Żabnicą. Zdecydowanie romantyczny krajobraz :).

Ostatni kilkukilometrowy odcinek z Ciśca do Węgierskiej Górki pokonują się główną drogą. Wiatr i opory toczenia HighRollerów nie pozwalają rozwinąć zawrotnej prędkości ;). Na parking docieram po niespełna sześciu i pół godzinach od wyruszenia w trasę. Tak, do było zdecydowanie udane zakończenie majówki!

Garść statystyk:
Długość: 52 km
Przewyższenie: 2050 m
Trudność: 3/5

2 komentarze do wpisu: “Malownicze szczyty Beskidu Żywieckiego

  1. ładna pętelka, tej Romance i stokówkom od strony Słowianki muszę się przyjrzeć 😉 z Hali Lipowskiej jest jeszcze jeden świetny szlak. od schroniska żółty do Złatnej Huty i z niego odbijasz w prawo na niebieski do Złatnej, świetny, przyjemny dla szybkich i przyjemny dla wolniejszych długi, singielek 🙂

    1. Menciu Men,
      Polecam Twej uwadzę tę trasę – będziesz zadowolony. A Romanka i jej północne stoki oferują znacznie więcej ciekawszych przejazdów, ale części jeszcze nie spenetrowałem należycie.

      Niebieski szlak z Lipowskiej do Złatnej w rzeczy samej świetny, raz za czas udaje mi się nim przejechać, ot choćby tu: http://beskidtrail.pl/wieczorne-hale-beskidu-zywieckiego/. Pamiętam go jeszcze, jak był zarośnięty drzewami, a widoki tylko w kilku miejscach można było dostrzec. A dziś… no cóż… dobrze, że jeszcze jego spory odcinek ma singlowy charakter 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *